10.24.2014

Rozdział 29: Kolejna osoba potrzebująca miłości

PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM, DZIĘKUJĘ.

Nie powiedziałeś jej - mówię, gdy słyszę, że wchodzi do domu.
     Zanim mi odpowiada, zdejmuje kurtkę i wchodzi do salonu. Siada obok mnie na kanapie i chce położyć rękę na mojej nodze. Odsuwam się jednak i podkulam nogi. Patrzę na niego, oczekując, aż coś powie. Wzdycha głośno.
     - Nie chciałem mieszać cię w sprawy z moją żoną.
     - Nie uważasz, że trochę na to za późno? - pytam.
     Wstaję. Jestem na niego zła. Wyszłam na idiotkę. Skoro nic jej o mnie nie powiedział, mógł mnie chociaż o tym poinformować. Myślałam, że Fran o wszystkim wie, a tymczasem nie wiedziała o niczym.
     Chcę opuścić pomieszczenie, ale Leon łapie mnie za rękę i ciągnie tak, że ląduję na jego kolanach. Próbuję wstać, ale za mocno mnie trzyma. Patrzę na niego zdenerwowana.
     - Co jej powiedziałeś?
     - Że mam kogoś innego - odpowiada, patrząc mi w oczy. - Nie mówiłem, kto, bo nie chciałem cię w to mieszać. Nie wiedziałem, że cię zaczepi. Nie miałem pojęcia o tym, że w ogóle wie o tobie coś więcej niż to, że jesteś pracownicą ojca.
      - A teraz? Wie?
      - Tak.


* * *


     Kilka miesięcy później...

     Wyjechałam o wiele za wcześnie. Od prawie godziny siedzę w samochodzie, słucham radia i zastanawiam się, kiedy wyjdzie. Wiem, że nie powinno mnie tu jeszcze być, ale ten stres nie dawał mi spokoju. Już kilka minut po wyjściu Leona, nie miałam w co włożyć ręce ani nie potrafiłam się na niczym skupić. Wsiadłam więc do samochodu i przyjechałam.
     Kiedy w końcu go widzę, opuszczam pojazd. Pragnę do niego podbiec i zapytać, czy to w końcu koniec, ale idzie on z Francescą. Włoszka odkąd dowiedziała się, kto jest był kochanką Verdasa, unika mnie. Rozumiem, że mnie nienawidzi, ale nie tylko ja zawiniłam. Niezwykle dziwnie czuję się, gdy przychodzi do również mojego domu i traktuje mnie jak powietrze. Podczas, gdy z Leonem gada, jakby byli najlepszymi przyjaciółmi na świecie.
      Stoję przed samochodem i czekam, aż skończą. Chwilę rozmawiają, po czym Leon całuje ją w policzek i odchodzi. Na mój widok uśmiecha się i przyspiesza kroku. Po jego minie mam nadzieję, że wszystko poszło zgodnie z planem.
     - I? - pytam, gdy jest już wystarczająco blisko. - Jak poszło?
     W odpowiedzi, podchodzi do mnie i mocno przytula, obkręcając jednocześnie.
     - Od dzisiaj nie jestem żonaty - oznajmia, po postawieniu mnie. Z powrotem rzucam mu się na szyję i całuję namiętnie.
     Od teraz Leona i Francescę nie łączy już nic oprócz dziecka. Wiem, że to nadal jest jakaś przeszkoda, ale poza tym nie ma nic. Jesteśmy tylko i wyłącznie my.
     Kiedy odrywamy się od siebie, Leon wyciąga rękę. Wzdycham.
     - Dlaczego nigdy ja nie mogę prowadzić? - pytam z pretensjami i podaję mu kluczyki.
     Otwiera mi drzwi od strony pasażera, a kiedy wsiadam, zamykam je. Obchodzi samochód i siada na miejscu kierowcy. Odpala silnik i dopiero mi odpowiada:
      - Bo jeden wypadek samochodowy w życiu mi wystarczy.


* * *


      - Czemu nigdy nie mówiłeś, że tak świetnie gotujesz? - pytam, jedząc kolację, przygotowaną przez Leona. Czuję, że codziennie poznaję jego nowe cechy, zdolności. Wspólne mieszkanie niewiarygodnie mi to ułatwia. Tym bardziej, że od dziś Leon nie jest już żonaty. - Wykorzystałabym to na swoją korzyść.
     - Właśnie dlatego ci tego nie mówiłem.
     W odpowiedzi śmieję się. Kocham swobodę, jaką przy nim czuję. Wcześniej czułam się tak tylko przy Jennifer; tylko jej mogłam zaufać. Wiedziała o mojej przeszłości i mnie wspierała. Teraz nie jest to tylko Jennifer, ale również Leon.
     Po zjedzeniu posiłku, siadamy razem na kanapie i oglądamy jakiś nudny film. Kocham chwilę, w których Leon nie pracuje. Odkąd jesteśmy razem, nie jestem zatrudniona w firmie Verdasa. Niezbyt mnie lubi i nie spodobał mu się fakt, że Leon zostawił dla mnie żonę w ciąży. Wciąż szukam pracy, ale nie jest to takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Póki co jestem na utrzymaniu Verdasa i nawet nie staram się udawać, że mi to nie przeszkadza.
     W pewnym momencie słyszę dźwięk oznaczający, że woda na moją herbatę już się zagotowała. Wstaję i wyłączam gaz. Następnie otwieram szafkę w poszukiwaniu jakiegoś kubka. W końcu biorę jeden i kładę go na blacie. W momencie, gdy wkładam do niego torebkę herbaty, dostrzegam małe czerwone pudełeczko. Wyjmuję je ostrożnie i oglądam. Patrzę na szatyna, który siedzi odwrócony do mnie plecami.
     - Leon? - zaczynam niepewnie.
     - Tak? - pyta, po czym odwraca się w moją stronę. Kiedy pokazuje mu czerwone pudełeczko, gwałtownie wstaje i zanim zdążę się obejrzeć stoi obok mnie. - N-n-nie miałaś tego znaleźć...
     Przyglądam się jego twarzy i nagle dociera do mnie, co jest w pudełku. Kiedy wzdycha głośno, ja otwieram je już i moim oczom ukazuje się pierścionek zaręczynowy. Podnoszę wzrok ponownie na Leona i kiwam głową.


* * *


     W środku nocy budzi mnie dźwięk telefonu Leona. Podnoszę głowę z nagiego torsu szatyna i patrzę na elektroniczny zegarek, stojący na nocnym stoliku. Widnieje na nim godzina 3:00. Kiedy dźwięk nie ustaje, lekko szturcham Verdasa. Po dłuższej chwili się budzi i patrzy na mnie zdezorientowany.
     - Telefon.
     Wstaję i sięga po swoją komórkę, po czym ją odbiera.
     - Halo?... Co?!... Teraz?!... Poczekaj tam, już jadę...
     Po rozłączeniu się, wstaje szybko i ubiera byle jaki dres.
     - Francesca rodzi.


* * *

I oto 29! Wiem - słaby ;D Jeszcze jeden rozdział i epilog. Chyba, że od razu epilog, bo zastanawiam się, czy nie wstawić od razu epilogu. Uznałam po prostu, że rozdział 30 jest niepotrzebny :)
I tutaj pojawia się pytanie: co po epilogu? Szczerze Wam powiem, że nie wiem. Kiedy myślę o nowym opowiadaniu:
a) w 1 pomyśle po napisaniu 1 rozdziału, stwierdziłam, że to jest zwykłe opowiadanie o nie dorosłej Leonetcie. Nie wiem, nie lubię pisac o ich życiu szkolnym, a Wy zauważyłam, że nie przepadacie też za czytaniem tego.
b) w 2 pomyśle mam plan na początek i akcje sprzed i po prologu (ogarniacie? XD) ale na środek... kiepsko. Mam jednak pewność, że będzie lepiej niż w 1.
c) 3 pomysł jakoś tak wyeliminowaliście głosami w ankiecie, więc nawet się nad nim zbytnio nie zastanawiałam.
Myślę, że po epilogu zrobię sobie po prostu króciutką przerwę (2-4 tygodnie) i coś wymyślę, napiszę na zapas itd. A tymczasem macie jeszcze czas, żeby głosować w ankiecie i mam nadzieję, że rozdział Wam się spodobał :)

45 komentarzy = Epilog/Rozdział 30

37 komentarzy:

  1. Super!!
    Świetny rozdział!!!
    Pomysł 2 plis!!
    Życzę dużo weny i czekam na nexta<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział wspaniały!
    To nie może być koniec!!! :(
    S.V

    OdpowiedzUsuń
  3. Przybyłam :D
    Pingwin, czemu ten rozdział taki krótki, ja się pytam?
    Ona już wie, ja i tak wiedziałam pierwsza :d
    Verdas nie jest żonaty, czyli Śmierć może się za niego brać :D
    Śmierć Verdas- nie powiem nawet, nawet :D
    Leosiek gotuje *u*
    I nawet kupił mi już pierścionek <3
    Fran rodzi, jeszcze ciekawiej, i znów, przerywasz w najlepszym momencie zdrajca :P
    Weny ^^
    Czekam na 30 rozdział <3

    Kathy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...albo epilog.
      Błąd Śmierci :D
      ale cii...

      Usuń
  4. Cudny <3 Wspaniały <3 Genialny <3
    Leonetta razem ^^
    Leoś wziął rozwód z Fran ^^
    Tylko w sumie Violka ma rację - Fran zachowuje się dziwnie ;/
    Rozumiem nienawiść do Violki, ale w takim razie Verdasa też nie powinna darzyć zbytnią sympatią ;/
    I Violkz znalazła pierścionek *O*
    I się zgodziła <3
    A Fran rodzi ;3
    Naprawdę cudny rozdziałek *O*
    Czekam na 30 albo epilog ^^
    Buziaki ;*
    Katarina

    OdpowiedzUsuń
  5. Leonetta!!! Boski ;*
    Mam nadzieję że fran urodzi martwe dziecko buahahahaha xd
    Przepraszam, że się nie rozpisuje ale nie mam czasu :/
    Vivaa
    Ps błagam!!! Byleby NIE życie szkolne!!! Nie nie i jeszcze raz nie!!! D: MAM POMYSŁ NA NOWE OPOWIADANIE (UPS, SORRY ZA caps locq xd) ale napiszę ci na poczcie lub pod komem w.nexcie. Całuski! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Super. Ciągle trzymasz w niepewności. Nie mam pewności czy będzie na końcu happy. I to jest świetne <3

    OdpowiedzUsuń
  7. omg ale boski jak zwykle zresztą :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Serducho mi się kraja jak myślę o Fran... :( Ale z drugiej strony szanowny pan L. i V. Kurde no. Ja żądam 30 rozdziału i epilogu! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny!
    Haha jak zawsze przecież ;) Boże ten czas tak szybko zleciał pamiętam dopiero czytałam rozdział 5 a tu już 29 xD
    Leonetta się pogodziła i są szczęśliwi :3 Aaa Violetta znalazła pierścionek i się zgodziła *•* O jak słodko! Leon i Fran wzięli rozwód no i to jej zachowanie jest właśnie dziwne ale nie będę tu już różnych teorii wymyślała jak to zawsze robiłam :D Leon gotuje :) No i Fran zaczęła rodzic ! Ja tam nadal mam nadzieje na szczęśliwe zakończenie ;) Czekam na rozdział lub epilog i na nowe opowiadanie ;*
    Kocham Cię <333

    OdpowiedzUsuń
  10. <3 <3
    Jejku ale cudowny :*
    Już nie mogę doczekać się zakończenia. Jestem ciekawa jak to sie zakończy...

    OdpowiedzUsuń
  11. Kofam <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

    kaja<3

    OdpowiedzUsuń
  12. Super!
    León kolejny raz wychodzi za mąż! :D
    Tym razem za Violkę <3
    Widać, że historia zbliża się ku końcowi, więc czekam na kolejną część tego i następne opowiadanie :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Aww, Leonetta ♥
    Fran rodzi.. w sumie jakoś to dla mnie takie dość normalne, że León poleciał do niej jak głupi, bo w końcu to jego dziecko.
    Leon i Viola tacy słodcy ;3
    Czekam na nexta ;33
    Całusyy ;***
    Nati

    OdpowiedzUsuń
  14. Nieech się okaże że dziecko to murzyn ! hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowny rozdział <33
    Leon wreszcie nie jest już żonaty ^^
    Ale dziwi mnie trochę zachowanie Francesci.
    Unika tylko Violetty, a przecież Leon ją zdradził, a oni nadal są jak przyjaciele.
    No chyba, że ona go, aż tak mocno nie kochała.
    Albo też go zdradzała i się okaże, że to dziecko nie jest Leona.
    To byłby dla wszystkich szok ;D
    Violetta znalazła pierścionek *.* W herbacie :3
    Kończysz mi w takim momencie :P
    Szkoda tylko, że ta historia już się kończy :/
    Bardzo ją lubiłam ♥
    Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
    Będziesz pisać nową ^^ Już nie mogę się jej doczekać.
    Czekam też na rozdział 30/epilog ;**

    OdpowiedzUsuń
  17. Super ❤❤❤


    amor-grande-todo.blogspot-com

    OdpowiedzUsuń
  18. Swietny ..szkoda ze tak szybko konczysz i dlaczego nie moze sie np okazac ze to nie jest/bedzie dziecko Leona
    Pozdrowienia
    Jula

    OdpowiedzUsuń
  19. Leon, ty idioto.
    Tak, wiem, blog o Leonettcie :D
    Kopia Leon'a i Fran w drodze na świat :D Lepsze byłoby małe Misiątko, ale i tak jest dbrz ^-^ Leon, mistrz chowania rzecz.
    Trochę szkoda, że ta Pingwinia historia się kończy. Niech bd Leon Pingwin proszę ♥ Pingwin w końcu nie napisał z tym prolog ;(
    Misiek czeka na epilog, chlip i na historię z Pignwinami ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kocham to opowiadanie jest cudowne, jak najbardziej rozumiem że chcesz zrobić sb przerwę, już nie mogę się doczekać epilogu/rozdziału 30 :***

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny cudowny aż brak mi słów. ;*
    Nie mogę doczekać się nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Rozdział nie jest słaby, jest cudowny! I mówię poważnie, bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Leonetta razem, to jest to. Fajnie wymyślone z zaręczynami, oryginalnie. Ogólnie lśnisz oryginalnością i chwała Ci za to! Mały Verdas w drodze, aczkolwiek bardzo mnie ciekawi, jak to z nimi dalej wymyślisz, bo z pewnością zakończysz to w udany sposób. Jestem pewna!
    Czekam na następną część! ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. świetny rozdział
    nie mogę doczekać się kolejnego

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  25. cudowne:)<3 next:):)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zrób tak : daj rodział 30 i potem epilog

    OdpowiedzUsuń